Niewielki kościół św. Marcina na Ostrowie Tumskim łatwo minąć, kierując się w stronę wrocławskiej katedry. Stoi nieco na uboczu, poniżej ruchliwej ulicy, otoczony zabudowaniami należącymi do sióstr szkolnych de Notre Dame. Mało co przypomina, że w średniowieczu znajdowało się tutaj centrum władzy nad znaczną częścią Śląska.
Kościół był częścią zamku książąt piastowskich. Rezydowali w nim Henryk I Brodaty i jego żona Jadwiga, późniejsza święta i patronka Śląska. To właśnie tutaj dorastały ich dzieci, zapadały decyzje dotyczące kolejnych fundacji i rozgrywała się codzienność jednej z najważniejszych rodzin ówczesnej Polski.
Zamek nie przetrwał. Jego pozostałości znajdują się pod współczesnymi budynkami i zostały udostępnione zwiedzającym w ramach trasy „Piastowska Pieczęć”. Pod ziemią można zobaczyć relikty siedziby, w której Jadwiga nie była jeszcze postacią z kościelnego obrazu ani figurą trzymającą model świątyni, lecz żoną, matką i księżną uczestniczącą w zarządzaniu rozwijającym się państwem.
Z tym miejscem wiąże się również tradycja „okienka św. Jadwigi”, przez które księżna miała rozdawać żywność potrzebującym. Nie jest to jednak zachowany fragment jej komnaty. Opowieść narosła wokół znacznie późniejszej zabudowy kanonickiej. Dobrze pokazuje, jak w pamięci mieszkańców prawdziwe miejsca i wydarzenia splatały się z legendami.
Księżna, która nie zamknęła się w pałacu
Jadwiga pochodziła z możnego bawarskiego rodu Andechsów. Na Śląsk przybyła jako młoda dziewczyna przeznaczona na żonę Henryka, następcy piastowskiego tronu. Małżeństwo miało znaczenie polityczne, lecz średniowieczne żywoty przedstawiają je również jako dojrzałą relację dwojga ludzi, którzy wspólnie podejmowali decyzje i z czasem przyjęli bardzo surowy sposób życia religijnego.
Jadwiga nie sprawowała władzy samodzielnie, ale miała wyraźny wpływ na męża. Towarzyszyła mu w działalności fundacyjnej, zabiegała o uwalnianie więźniów, wspierała duchownych, szkoły i klasztory. Opłacała naukę ubogich chłopców kształcących się przy wrocławskiej katedrze. Przekazy dotyczące jej działalności mówią również o opiece nad chorymi, trędowatymi, wdowami, sierotami i ludźmi dotkniętymi głodem.
Jej pomoc nie ograniczała się do rozdawania jałmużny. Jako księżna dysponowała środkami i wpływami pozwalającymi tworzyć trwałe instytucje. Przekonywała męża do zakładania klasztorów, kościołów i miejsc opieki. Wykorzystywała pozycję społeczną nie tylko do doraźnego wsparcia, ale również do organizowania systemowej pomocy.
Najważniejszym dziełem małżonków stał się klasztor cysterek w Trzebnicy, ufundowany w 1202 roku. Był to pierwszy żeński klasztor tego zakonu na ziemiach polskich. Budowę romańskiego kościoła ukończono w 1218 roku. Fundacja miała wymiar religijny, ale wpływała również na rozwój gospodarczy i społeczny miasta oraz okolicznych miejscowości.
Trzebnica nie była dla Jadwigi ucieczką od świata. Po śmierci Henryka Brodatego w 1238 roku zamieszkała przy klasztorze prowadzonym przez córkę Gertrudę, ale nie złożyła profesji zakonnej. Zachowała możliwość dysponowania majątkiem, a tym samym kontynuowania działalności dobroczynnej. Żyła obok wspólnoty cysterek, uczestniczyła w jej modlitwie, lecz pozostała osobą świecką.
Kiedy zmarła w 1243 roku, pochowano ją w trzebnickim kościele. Jej grób niemal natychmiast stał się miejscem pielgrzymek. W 1267 roku papież Klemens IV ogłosił ją świętą. Dla umieszczenia jej relikwii w latach 1268–1269 dobudowano kaplicę uznawaną za jeden z pierwszych na ziemiach polskich obiektów wzniesionych w całości w stylu gotyckim.
Znany dzisiaj barokowy grobowiec św. Jadwigi powstał znacznie później. Wykonany z czarnego i różowego marmuru, został zwieńczony alabastrową figurą księżnej trzymającej model kościoła. Monumentalny pomnik może jednak przesłonić kobietę, która za życia świadomie wybierała prostotę, a swoje możliwości wykorzystywała, by zmieniać sytuację konkretnych ludzi.
Nie tylko Jadwiga
Trzebnicka bazylika opowiada historię całej książęcej rodziny. W prezbiterium znajduje się tumba Henryka Brodatego. Książę, który przez lata prowadził politykę zmierzającą do zjednoczenia ziem podzielonych po rozbiciu dzielnicowym, został pochowany w ufundowanej przez siebie świątyni. Dziś dzieli grobowiec z Konradem von Feuchtwangenem, wielkim mistrzem krzyżackim, którego szczątki przeniesiono do Trzebnicy wiele lat później.
W cieniu sławnej matki pozostaje córka książęcej pary – Gertruda. Do trzebnickiego klasztoru wstąpiła jako młoda dziewczyna, a w 1232 roku została jego ksienią. Kierowała wspólnotą przez ponad trzy dekady. Na jej rządy przypadły śmierć ojca, najazd mongolski, tragiczna śmierć brata Henryka Pobożnego i ostatnie lata życia Jadwigi.
Bez Gertrudy Trzebnica prawdopodobnie nie stałaby się tak ważnym ośrodkiem pamięci o świętej. To ona odpowiadała za klasztor, gdy pochowano w nim matkę, a następnie rozwijał się jej kult. Pozostaje przykładem kobiety, która nie sprawowała świeckiej władzy, ale zarządzała jedną z najważniejszych instytucji religijnych i gospodarczych ówczesnego Śląska.
Kolejny rodzinny ślad prowadzi do syna Jadwigi, Henryka II Pobożnego. Książę zginął w 1241 roku w bitwie z Mongołami pod Legnicą. Jego ciało przewieziono do Wrocławia i pochowano w kościele franciszkanów św. Jakuba, dzisiejszej greckokatolickiej katedrze św. Wincentego i św. Jakuba przy placu Nankiera.
Z późniejszej tradycji pochodzi przejmująca opowieść o Jadwidze i synowej Annie poszukujących ciała Henryka na pobojowisku. Pozbawionego głowy księcia miano rozpoznać dzięki szczególnemu znakowi na jego stopie. Nie wszystkie szczegóły tej historii można potwierdzić źródłowo, ale sama śmierć Henryka stała się doświadczeniem, które na wieki określiło pamięć o rodzinie.
Kamienna płyta nagrobna Henryka Pobożnego znajduje się obecnie w lapidarium Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Wielu odwiedzających ogląda jedno z najcenniejszych dzieł śląskiej rzeźby średniowiecznej, nie zdając sobie sprawy, że przedstawia ono syna św. Jadwigi.
Kobiety przejmują odpowiedzialność
Po śmierci Henryka Pobożnego ważną postacią wrocławskiego dworu stała się jego żona Anna Przemyślidka. Córka króla Czech, synowa Jadwigi i matka książąt wrocławskich nie ograniczyła się do opłakiwania poległego męża. Kontynuowała działalność dobroczynną i fundacyjną rodziny.
Opiekowała się chorymi i ubogimi, wspierała przytułki oraz zgromadzenia zakonne. Najważniejszym śladem jej działalności we Wrocławiu jest dawny klasztor klarysek przy placu Nankiera. Anna sprowadziła siostry z Pragi i ufundowała dla nich klasztor oraz kościół.
Dziś jego gospodyniami są urszulanki Unii Rzymskiej. Dawna kaplica św. Jadwigi pełni funkcję Mauzoleum Piastów Śląskich. Znajdują się w nim płyty nagrobne Henryka III Białego, Henryka V Grubego i Henryka VI Dobrego, ostatniego księcia wrocławskiego z dynastii Piastów, a także groby książęcych córek, spośród których wiele było opatkami klasztoru. Spoczęła tam również sama Anna.
Mauzoleum jest mniej znanym odpowiednikiem trzebnickiej nekropolii. Trzebnica przechowuje pamięć o Jadwidze, Henryku Brodatym i Gertrudzie. Wrocławski klasztor urszulanek przypomina o Annie oraz następnych pokoleniach rodziny.
W tym miejscu najlepiej widać także, że historia dynastii nie była tworzona wyłącznie przez książąt prowadzących wojny i zawierających polityczne sojusze. Kobiety fundowały klasztory i szpitale, zarządzały majątkiem, organizowały pomoc, kształtowały życie religijne oraz wychowywały kolejnych władców. Jadwiga zapoczątkowała model działania, który kontynuowały jej córka i synowa.
Ślady pozostawione w całej archidiecezji
Pamięć o Jadwidze wyszła daleko poza miejsca, w których rzeczywiście przebywała. Świadczą o tym wezwania kościołów, figury, obrazy oraz wspólnoty wybierające ją na patronkę. Jej imię noszą między innymi parafie we Wrocławiu-Leśnicy, na Kozanowie i Maślicach, a także w Zawoni.
Nie wszystkie są bezpośrednimi śladami średniowiecznej księżnej. Pokazują jednak, jak jej kult rozprzestrzeniał się w kolejnych stuleciach. Szczególne miejsce zajmuje Leśnica. Tamtejsze dobra należały do książąt śląskich, a miejscowa tradycja wiąże pobyt w dawnej siedzibie książęcej z Henrykiem Brodatym i Jadwigą.
Najbardziej widocznym znakiem pozostaje droga prowadząca z Wrocławia do Trzebnicy. Co roku pokonują ją tysiące pielgrzymów. W pewnym sensie odtwarzają trasę łączącą dwa najważniejsze miejsca życia Jadwigi: książęcy dwór, na którym uczestniczyła w sprawach państwa i rodziny, oraz klasztor, przy którym spędziła ostatnie lata.
Pochodząca z Bawarii księżna stała się patronką Śląska, Wrocławia i Trzebnicy. Przez wieki czcili ją mieszkańcy mówiący po polsku, niemiecku i czesku. Dlatego zaczęto widzieć w niej również patronkę pojednania między narodami. Jan Paweł II nazywał ją postacią graniczną, łączącą naród polski i niemiecki.
Jej współczesne znaczenie nie ogranicza się jednak do symboliki pojednania. Jadwiga pokazuje władzę rozumianą jako odpowiedzialność, a nie przywilej. Jej rodzina przypomina, że troska o potrzebujących wymaga nie tylko dobrych intencji, ale także tworzenia instytucji zdolnych pomagać przez następne pokolenia. Gertruda i Anna pokazują natomiast, że średniowieczne kobiety mogły realnie wpływać na życie religijne, społeczne i gospodarcze.
Święta Jadwiga pozostawiła po sobie znacznie więcej niż sanktuarium i wizerunki z modelem kościoła w dłoni. Jej ślady tworzą sieć rozciągniętą pomiędzy Ostrowem Tumskim, Trzebnicą, placem Nankiera, Muzeum Narodowym i kolejnymi parafiami archidiecezji. W tej sieci zapisana jest historia nie tylko jednej świętej, ale całej rodziny, która współtworzyła Śląsk.