Ks. Aleksander Radecki wygłasza rekolekcje o śmierci w archikatedrze wrocławskiej w dniach 18-21 października.

Jeśli nie jesteś gotów na śmierć dzisiaj, czy będziesz gotów jutro?

fot. Maciej Rajfur

Ks. Aleksander Radecki wygłasza rekolekcje o śmierci w archikatedrze wrocławskiej w dniach 18-21 października.

Przygotowanie na śmierć nie oznacza rezygnacji z radości życia. Przeciwnie – pozwala odkryć jego sens i odpowiedzialnie przeżyć czas, który został nam dany. – Milczenie na ten temat niczego nie zmienia – mówił ks. Aleksander Radecki, ceniony spowiednik katedralny i autor podręcznika dobrej śmierci.

W archikatedrze św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu ks. Aleksander Radecki wygłosił rekolekcje przed uroczystością Wszystkich Świętych, zatytułowane „Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie”. Zachęcał podczas nich do uczciwego spojrzenia na własną śmiertelność. Nie po to, by żyć w lęku, ale by mądrze wykorzystywać czas, porządkować swoje sprawy i nie odkładać najważniejszych decyzji na później.

– Jeśli nie jesteś gotów czy gotowa dzisiaj, to czy będziesz gotów jutro? Milczenie na ten temat niczego nie zmienia – zauważał kapłan. Jak podkreślał, świadomość przemijania może pomóc odróżnić to, co naprawdę ważne, od spraw, które jedynie pochłaniają naszą uwagę. Przygotowanie na śmierć nie oznacza rezygnacji z radości życia. Przeciwnie – pozwala odkryć jego sens i odpowiedzialnie przeżyć czas, który został nam dany.

Śmierć nie powinna być tematem tabu

Rekolekcjonista zwracał uwagę na paradoks współczesnego podejścia do śmierci. Z jednej strony codziennie docierają do nas informacje o ofiarach wojen, katastrof, wypadków, nieuleczalnych chorób i samobójstw. Z drugiej – własną śmierć traktujemy jak temat, którego najlepiej unikać. Nie chcemy o niej rozmawiać, a myśl o przemijaniu często odsuwamy na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Tymczasem, jak przypominał ks. Radecki, śmierć jest nieuchronna, a człowiek nie może mieć pewności, ile czasu mu pozostało. Nie warto więc łudzić się, że na uporządkowanie życia zawsze znajdzie się odpowiedni moment.

– Śmierć na pewno mnie spotka. Ja także muszę kiedyś umrzeć – mówił wprost.

Drugą prawdą, którą należy przyjąć, jest konieczność przygotowywania się do tego wydarzenia przez całe życie, a nie dopiero w jego ostatnich chwilach. Trzecia dotyczy sensu takiego przygotowania: myślenie o śmierci nie ma odbierać radości, lecz pomagać mądrze żyć.

Kapłan przywołał osobiste doświadczenie wypadku samochodowego. Gdy jadący z naprzeciwka samochód nagle zajechał drogę, nie było czasu na rozważania ani podejmowanie przemyślanych decyzji. Świadomość, że podróż mogła zakończyć się śmiercią, przyszła dopiero następnego dnia.

Podobnie nie należy zakładać, że ostatnie chwile życia będą sprzyjały spokojnemu porządkowaniu wszystkich spraw. Ks. Radecki, który wielokrotnie przebywał w szpitalu i przez trzy lata posługiwał tam jako kapelan, przypominał, że choroba, ból i działanie leków mogą utrudniać świadome podejmowanie decyzji. Nie można więc czekać na moment, w którym – jak nam się wydaje – będziemy mieli na wszystko czas.

– Jeśli nie jestem gotów na śmierć i sąd Boży dzisiaj, czy będę gotów jutro? – pytał.

Przygotowanie do śmierci nie oznacza przy tym nieustannego rozpamiętywania własnego końca. Chodzi raczej o przyjęcie prawdy, że nasze życie jest ograniczone, a każda decyzja ma znaczenie. – Sensem życia nie jest tylko to, że żyjemy. Jego sensem jest to, po co, dlaczego lub dla kogo żyjemy – przekonywał rekolekcjonista. Życie powinno być misją, odpowiedzią na powołanie, a nie jedynie gromadzeniem kolejnych doświadczeń i dóbr.

Uregulować długi, przebaczyć, zostawić testament

Ks. Radecki ukazywał też praktyczny wymiar przygotowania do śmierci. Nie jest wydarzeniem, które nadaje życiu sens dopiero na samym końcu. Przeciwnie, odsłania prawdę o tym, jak żyliśmy, jakie relacje budowaliśmy i co pozostawiamy innym. Dlatego ważne jest uregulowanie długów – nie tylko finansowych, ale również moralnych. Krzywdy, których nie naprawiliśmy, niewypowiedziane słowa, nieokazana bliskość czy nieprzebaczone winy mogą stać się ciężarem zarówno dla umierającego, jak i dla jego bliskich.

W przywołanym świadectwie pojawiła się również zachęta do sporządzenia testamentu. Nie należy traktować go wyłącznie jako dokumentu dotyczącego majątku. Jasne rozporządzenie własnymi sprawami może oszczędzić rodzinie nieporozumień, sporów i niepotrzebnych napięć. Testament warto przygotować odpowiednio wcześnie, a następnie do niego wracać i aktualizować go w miarę zmieniających się okoliczności.

Równie istotny jest testament duchowy – zapis tego, co chcielibyśmy przekazać najbliższym, jakie wartości uznajemy za najważniejsze i co chcemy im powiedzieć. Takie podsumowanie staje się okazją do rachunku sumienia: spojrzenia na własne życie, relacje, dokonane wybory i pozostawione po sobie dobro.

Ks. Radecki zachęcał, by nie odkładać tych spraw na starość. Przygotowanie do śmierci zaczyna się od codziennych decyzji, od uczciwego traktowania innych, odpowiedzialności za zobowiązania i gotowości do naprawienia wyrządzonych krzywd.

Jeden dzień jak ostatni

Jednym ze sposobów na skonfrontowanie się z pytaniem o własne życie jest ćwiczenie proponowane przez św. Jana Bosko. XIX-wieczny założyciel salezjanów zachęcał swoich wychowanków, by raz w miesiącu przeżyli jeden dzień tak, jakby był ostatnim dniem ich życia.

Rekolekcjonista zaprosił słuchaczy do podobnego eksperymentu. Co zrobilibyśmy, gdybyśmy wiedzieli, że za dobę nasz czas na ziemi dobiegnie końca? Z kim chcielibyśmy się spotkać? Kogo poprosilibyśmy o przebaczenie? Jakie sprawy uznalibyśmy za pilne, a które okazałyby się zupełnie nieistotne?

Takie pytania mogą stać się – jak mówił kapłan – kubełkiem zimnej wody dla tych, którzy nieustannie uciekają od zasadniczych problemów. Nie chodzi o to, by żyć w ciągłym napięciu, ale by odzyskać właściwe proporcje i nie marnować czasu na to, co nie prowadzi do dobra.

Ks. Radecki przedstawił również konkretne zadania, które mogą pomóc w przygotowaniu do dobrej śmierci. Wśród nich znalazły się troska o życie w łasce uświęcającej, sporządzenie i aktualizowanie testamentu, uporządkowanie dokumentów, wyznaczenie osoby odpowiedzialnej za wykonanie ostatniej woli oraz wypełnianie zobowiązań wobec innych.

Szczególnie mocno wybrzmiało wezwanie do przebaczenia. Rekolekcjonista zachęcał, by darować winy tym, którzy nas skrzywdzili, a zarazem samemu prosić o przebaczenie tych, którym wyrządziło się krzywdę – duchową lub materialną. Ważne jest również sprawdzenie, czy nie pozostawiliśmy po sobie niespłaconych długów i niedopełnionych zobowiązań.

Szkołą dobrej śmierci jest… codzienność

Wśród proponowanych działań znalazły się także modlitwa o szczęśliwą godzinę śmierci oraz prośba, by po naszym odejściu bliscy modlili się o Boże miłosierdzie dla nas. Te pozornie proste kroki wymagają odwagi, ponieważ zmuszają do stanięcia w prawdzie o sobie.

Rekolekcjonista zachęcał również do przyjrzenia się rzeczom gromadzonym w domach. Warto zapytać, ile z nich jest nam rzeczywiście potrzebnych, a ile mogłoby jeszcze służyć innym. Zamiast przechowywać nieużywane przedmioty, można przekazać je potrzebującym. Także w ten sposób człowiek uczy się wolności od tego, co materialne, i troski o drugiego.

To właśnie codzienność staje się więc szkołą dobrej śmierci. Każdy gest życzliwości, pojednanie, uczciwość i gotowość do służby przygotowują człowieka na spotkanie z Bogiem. Nie wystarczy deklarować wiary w życie wieczne – trzeba już teraz uczyć się miłości, która, jak podkreślał kapłan, jest rzeczywistością czekającą na człowieka po drugiej stronie.

Na zakończenie konferencji ks. Radecki ponownie postawił słuchaczy przed pytaniem, które przewijało się przez całe rozważanie: czy jesteśmy gotowi na śmierć dzisiaj? I czy będziemy gotowi jutro, jeśli dziś wciąż odkładamy przygotowanie na później?

Zachęcił do modlitwy o szczęśliwą godzinę śmierci, prosząc o wstawiennictwo Maryi. Myśl o przemijaniu nie ma bowiem prowadzić do rozpaczy, lecz do nadziei i odpowiedzialnego życia. Chrześcijanin wierzy, że śmierć nie jest ostatnim słowem. Jest przejściem, na które można przygotowywać się każdego dnia – przede wszystkim przez życie w łasce, pojednanie z ludźmi i miłość, która nie rani, ale służy.