W rodzinie, małżeństwie, przyjaźni czy wspólnocie parafialnej nie zawsze najtrudniej jest znaleźć właściwe słowa. Czasem większym wyzwaniem okazuje się wysłuchanie drugiej osoby bez natychmiastowego oceniania, bronienia własnego stanowiska czy przekonywania, że to my mamy rację. Jeszcze trudniej bywa przyjąć samego siebie – ze swoimi ograniczeniami, emocjami i historią.
Właśnie w takich przestrzeniach pracują Rodziny Empatyczne. To wspólnota, która łączy chrześcijańskie rozumienie człowieka i jego relacji z Bogiem z narzędziami Porozumienia bez Przemocy (NVC – Nonviolent Communication), opracowanego przez Marshalla Rosenberga. Jej celem jest nie tylko poznanie określonych zasad komunikacji, ale przede wszystkim uczenie się nowego sposobu bycia z drugim człowiekiem.
– W naszych grupach uczymy się przyjmować siebie nawzajem takimi, jacy jesteśmy. Trochę uczymy się bezwarunkowej akceptacji. To jest nauka miłości, dosłownie – opowiada Maciej Borkowski, który od lat uczestniczy w formacji i prowadzi we Wrocławiu kilka grup Rodzin Empatycznych.
Nie chodzi o zgodę na wszystko ani o rezygnację z własnych granic. Chodzi o spotkanie, w którym człowiek nie musi najpierw udowodnić swojej wartości, by zostać wysłuchanym. W takiej atmosferze łatwiej przyjrzeć się temu, co dzieje się w nas samych, nazwać swoje uczucia i potrzeby, a także spróbować zobaczyć sytuację z perspektywy drugiej osoby.
Jednym z fundamentów Rodzin Empatycznych jest Porozumienie bez Przemocy Marshalla Rosenberga. Metoda ta pomaga rozpoznawać emocje i potrzeby, odróżniać je od ocen oraz formułować prośby, które nie są próbą wywierania presji. Daje język, dzięki któremu można rozmawiać o trudnościach bez sprowadzania konfliktu do pytania, kto zawinił.
Maciej Borkowski sam zajmuje się NVC również od strony zawodowej. Podkreśla jednak, że w Rodzinach Empatycznych empatia nie jest jedynie techniką komunikacji.
– NVC dobrze uczy podstaw, pomaga zrozumieć mechanizmy, które działają w relacjach między ludźmi. Ale ojciec ojca Mieczysław Łusiaka SJ – założyciel Rodzin Empatycznych – poszedł znacznie dalej. Dla niego najważniejsza jest empatia, a jej nauczycielem jest Jezus – zaznacza M. Borkowski..
Ważne miejsce zajmuje więc chrześcijaństwo, a szczególnie osobista relacja z Bogiem i nawrócenie. Empatyczne słuchanie nie jest celem samym w sobie. Ma pomagać w głębszym rozumieniu siebie, drugiego człowieka i Ewangelii, a także w przemianie codziennego życia.
To połączenie odróżnia Rodziny Empatyczne od zwykłych warsztatów komunikacyjnych. Uczestnicy nie zatrzymują się na intelektualnym poznawaniu kolejnych zasad. Próbują sprawdzać, co one oznaczają w konkretnych relacjach: w małżeństwie, w kontaktach z dziećmi, w rodzinie wielopokoleniowej, a także w spotkaniach z osobami, z którymi trudno się porozumieć.
Wśród inspiracji dla tej drogi ważne miejsce zajmuje również doświadczenie Anonimowych Alkoholików. Maciej Borkowski zwraca uwagę na ludzi, którzy po długim okresie uzależnienia odzyskują trzeźwość i uczą się budować swoje życie na nowo. W jego opowieści ich doświadczenie staje się przypomnieniem, że głęboka przemiana może otworzyć człowieka na rzeczy, których wcześniej nie dostrzegał.
– Ojciec Łusiak opowiadał o osobach, które straciły przez alkohol bardzo wiele: majątek, firmy, rodziny. Kiedy jednak spotkały Boga, nie żałowały już drogi, którą przeszły. Oczywiście, to nie znaczy, że utrata tych rzeczy była dobra. Chodzi o to, że te osoby zaczęły widzieć coś więcej. Ich doświadczenie może być dla nas lekcją – mówi.
Nie chodzi zatem o idealizowanie cierpienia ani o przekonanie, że trzeba najpierw wszystko stracić, by odnaleźć Boga. Istotne jest doświadczenie przemiany, która pozwala inaczej spojrzeć na siebie i innych.
W Rodzinach Empatycznych ważna jest też sama wspólnota. Ludzie, którzy doświadczyli trudności i przeszli przez proces zmiany, często potrafią tworzyć więzi oparte na szczerości i wzajemnym wsparciu. To doświadczenie może być szczególnie cenne w świecie, w którym wiele osób odczuwa samotność, mimo że na co dzień pozostaje wśród ludzi.
Nazwa może sugerować, że Rodziny Empatyczne są przeznaczone przede wszystkim dla małżeństw. W praktyce ich formuła jest znacznie szersza. W grupach spotykają się osoby na różnych etapach życia: młodsze i starsze, samotne, małżonkowie, osoby rozwiedzione, rodzice licznych rodzin, a także ci, których dotychczasowa droga we wspólnocie Kościoła wyglądała inaczej.
– Ojciec otworzył rozumienie rodziny na różne stany życia. Rodzina to nie tylko małżeństwo. Może być w niej brat ksiądz, siostra po rozwodzie, inna siostra z piątką dzieci i szczęśliwym małżeństwem. Każdy ma swoją historię – opowiada M. Borkowski.
Również prowadzone przez niego we Wrocławiu grupy są zróżnicowane. Spotykają się w nich osoby o różnych doświadczeniach, dzięki czemu uczestnicy mogą konfrontować własne spojrzenie z perspektywą innych.
– Mam w grupach osoby starsze, które są już babciami, osoby rozwiedzione, ludzi mających wiele dzieci, ale też samotnych, młodszych i starszych. Takie przemieszanie jest pomocne – mówi.
Wspólnota nie zakłada więc, że wszyscy muszą mieć podobną sytuację rodzinną, światopoglądowe doświadczenia czy historię religijną. Ważniejsza jest gotowość do przyjrzenia się sobie i budowania relacji.
Formacja w Rodzinach Empatycznych opiera się na 34 postanowieniach związanych z pracą nad sobą i relacjami. Ich źródłem jest droga rozwijana przez jezuitę, który zainspirował się Porozumieniem bez Przemocy, a następnie nadał mu własny, chrześcijański kierunek.
Maciej Borkowski uczestniczył w formacji prowadzonej przez tego o, Łusiaka przez około dziesięć lat. Gdy prowadzący nie był już w stanie osobiście towarzyszyć wszystkim grupom, część uczestników zaczęła tworzyć własne. Maciej również podjął się tego zadania. Dziś prowadzi we Wrocławiu kilka grup, a kolejne osoby zgłaszają zainteresowanie taką formą spotkań.
– Sam zaczynam z ludźmi od pierwszego postanowienia, mimo że przeszedłem już całą formację. Te podstawowe rzeczy są tak ważne, że warto do nich wracać – wyjaśnia.
Początkowe spotkania służą poznaniu podstawowych pojęć i zasad. Uczestnicy rozmawiają o tym, czym jest przemoc w relacjach, jak ją rozpoznawać, czym różni się potrzeba od prośby i jak lepiej rozumieć własne reakcje. Później grupa stopniowo przechodzi do kolejnych zagadnień, dzieląc się doświadczeniami i sprawdzając, jak poszczególne postanowienia można realizować w codzienności.
Nie jest to więc jedynie kurs, podczas którego zdobywa się wiedzę i zalicza kolejne etapy. Ważną częścią spotkań jest osobiste świadectwo, słuchanie innych i próba przełożenia refleksji na konkretne zachowania.
– To jest grupa pokutna, czyli służąca nawróceniu. Chodzi nie tylko o to, żeby coś zrozumieć, ale żeby zobaczyć, jak dane postanowienie wdrażamy w życiu – podkreśla Borkowski.
Samo przejście przez wszystkie 34 postanowienia może trwać dłużej, niż początkowo zakładano. Grupy organizują dodatkowe warsztaty i ćwiczenia, a uczestnicy potrzebują czasu, by oswoić kolejne tematy i zastosować je w praktyce. Niektórzy, zamiast kończyć wspólną drogę po ostatnim etapie, chcą wrócić do początku i jeszcze raz przejść przez najważniejsze zagadnienia.
To pokazuje, że formacja nie jest wyścigiem do mety. Jej sens polega na stopniowym uczeniu się innego sposobu przeżywania relacji.
We Wrocławiu działa obecnie osiem grup Rodzin Empatycznych, a dziewiąta jest w trakcie tworzenia, Spotkania odbywają się między innymi w sali przy duszpasterstwie akademickim Maciejówka, ale niektóre grupy spotykają się także w prywatnych mieszkaniach.
Najlepiej sprawdzają się niewielkie zespoły. Optymalna liczba uczestników to, według prowadzącego, około siedmiu–dziesięciu osób. W takiej grupie każdy ma szansę zabrać głos, opowiedzieć o swoim doświadczeniu i zostać wysłuchanym. Gdy uczestników jest zbyt wielu, trudniej o przestrzeń dla każdego.
Spotkania odbywają się zazwyczaj raz w miesiącu, choć niektóre grupy widują się dwa razy w miesiącu. Częstotliwość zależy od możliwości i ustaleń uczestników.
Nowe grupy powstają stopniowo. Na początku organizowane są spotkania wprowadzające, podczas których można poznać podstawowe założenia formacji i sprawdzić, czy taka droga odpowiada własnym potrzebom. Przez pierwsze spotkania grupa pozostaje otwarta na kolejne osoby. Później, kiedy uczestnicy zaczynają dzielić się bardziej osobistymi doświadczeniami i budują wzajemne zaufanie, dołączenie staje się trudniejsze.
Komu może pomóc taka formacja? M. Borkowski wskazuje przede wszystkim na osoby, które mają trudności w komunikacji z bliskimi, próbują się porozumieć, ale wciąż nie potrafią zrozumieć siebie nawzajem. To także propozycja dla tych, którzy chcą lepiej rozpoznawać własne emocje i potrzeby, szukają wsparcia albo po prostu pragną rozwijać się jako ludzie.
– To może być ktoś, kto nie potrafi porozumieć się w rodzinie, choć bardzo się stara. Ale również ktoś, kto chce lepiej zrozumieć siebie i drugą osobę. Widzę w tej formacji ogromny potencjał rozwoju, takiego całościowego, obejmującego emocje, uczucia i relacje – twierdzi M. Borkowski.
Ważnym adresatem tej propozycji są również osoby doświadczające samotności. Wspólnota może stać się przestrzenią nawiązywania więzi, w której nie trzeba odgrywać określonej roli ani udowadniać, że wszystko w życiu układa się dobrze.
Choć Rodziny Empatyczne wyrastają z chrześcijańskiej duchowości, Borkowski zaznacza, że w grupach mogą pojawiać się również osoby, które nie są mocno związane z chrześcijaństwem. Istotna jest gotowość do pracy nad sobą, poznawania własnych schematów i budowania bardziej świadomych relacji. Jednocześnie duchowość i sposób myślenia prowadzącego o Ewangelii stanowią ważną część tej drogi.
Dlatego przed dołączeniem warto zapoznać się z nauczaniem jezuity o. Łusiaka, który zainspirował tę formację. Publikuje on w internecie, między innymi na YouTubie, codzienne komentarze do Ewangelii. Pozwala to lepiej poznać jego duchowość i sprawdzić, czy proponowany sposób patrzenia na wiarę i relacje jest komuś bliski.
Rodziny Empatyczne przypominają, że chrześcijańska miłość nie musi pozostawać abstrakcyjnym ideałem. Może wyrażać się w codziennym słuchaniu, w uważności na emocje, w gotowości do przyznania się do błędu i w próbie zrozumienia człowieka, z którym nie jest nam po drodze.
Czasem początek takiej przemiany jest zaskakująco prosty: nie trzeba od razu znaleźć rozwiązania. Wystarczy zatrzymać się, posłuchać i dać drugiemu człowiekowi odczuć, że jego obecność ma wartość.
Osoby zainteresowane dołączeniem do Rodzin Empatycznych we Wrocławiu mogą skontaktować się z Maciejem Borkowskim, który koordynuje tworzenie kolejnych grup. E-mail: [email protected].