Archiwum sióstr marianek.

Pierwsze diecezjalne roraty – z ks. Janem Schneiderem. Dla dzieci i dla dorosłych

Archiwum sióstr marianek.

Jak opowiedzieć zarówno dzieciom jak i dorosłym o kapłanie, który ratował dziewczęta zagrożone moralnym upadkiem, dawał im schronienie i pomagał odzyskać godne życie? Powstały diecezjalne roraty poświęcone słudze Bożemu ks. Janowi Schneiderowi – wrocławskiemu kapłanowi, który wyprzedzał swoją epokę. Parafie mogą się zgłaszać, żeby je przeprowadzić w Adwencie.

Nie od razu powstał plan, nie od razu pojawiły się pierwsze zdania rozważań. Najpierw było wewnętrzne przynaglenie i modlitwa. Siostra Barbara Mroziak ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej coraz mocniej odczuwała, że powinna zrobić coś nieoczywistego, co pozwoli mieszkańcom archidiecezji wrocławskiej lepiej poznać jednego z jej niezwykłych kapłanów.

– Chciałam, żeby diecezjanie poznali wrocławskiego sługę Bożego – niezłomnego, nieobojętnego człowieka o wielkim sercu, charyzmatycznego kapłana, który stał się obrońcą kobiet – opowiada s. Barbara.

Prosiła Ducha Świętego, by wskazał jej drogę. I wtedy pojawił się pomysł: roraty poświęcone ks. Janowi Schneiderowi. Dodatkową motywacją była zbliżająca się 150. rocznica śmierci tego kandydata na ołtarze. Pozostawało jeszcze upewnić się, czy to rzeczywiście właściwy kierunek.

– Potrzebowałam potwierdzenia, że jest to w Bożych planach, a nie tylko moje ludzkie pragnienia. Zapytałam więc o zgodę przełożonych i przede wszystkim abp. Józefa Kupnego. Wiedziałam, że jeśli ją otrzymam, powinnam to zrobić. Staram się patrzeć wiarą na wszystko, co przeżywam – przyznaje zakonnica.

Zgoda otworzyła drogę do pracy, która miała zająć jej kolejne pół roku.

Pół roku modlitwy, poszukiwań i pisania

Przygotowanie roratnych rozważań nie ograniczało się do zebrania historycznych faktów i ułożenia ich w przystępną opowieść. Dla s. Barbary był to czas intensywnej pracy duchowej, poszukiwania źródeł i stopniowego odkrywania, jak przełożyć historię dziewiętnastowiecznego kapłana na język zrozumiały dla współczesnych odbiorców.

– Pisanie również zaczęło się na modlitwie i słuchaniu. Potem przyszła praca w archiwach i przy biurku. Przez pół roku szukałam, słuchałam, modliłam się i codziennie pisałam. To były dla mnie rekolekcje życia, czas zmagania się, duchowego wysiłku i wielu prób – wspomina.

Z czasem poszczególne elementy zaczęły układać się w całość. Siostra wiedziała już, że osią opowieści będzie kobieta potrzebująca pomocy i opieki. Właśnie takiej misji został posłany ks. Schneider: miał ratować zagrożone moralnie dziewczęta, często ubogie, szukające pracy i bezpiecznego schronienia.

Z tej historii wyrosły dwie wersje rozważań, dostosowane do różnych odbiorców. Dla dzieci przygotowano cykl zatytułowany „O chłopcu, który ratował dziewczęta”, a dla dorosłych – „Obrońca kobiet”.

Obie opowieści prowadzą przez całe życie Jana Schneidera. Od dzieciństwa przeżywanego w skrajnym ubóstwie, przez młodość, studia i seminarium duchowne, aż po kapłaństwo i trudną misję powierzoną mu przez Kościół. Już jako młody człowiek wyróżniał się odwagą, głęboką wiarą i ufnością pokładaną w Bogu. Ważne miejsce w jego duchowości zajmowała także miłość do Maryi Niepokalanej.

Autorka rozważań chciała, by biografia kapłana nie była jedynie opowieścią o minionych wydarzeniach, lecz przede wszystkim świadectwem życia Ewangelią.

– Starałam się, by wydarzenia, czyny, słowa i poświęcenie ks. Jana Schneidera wyraźnie pokazały, że był człowiekiem błogosławieństw. Bezsprzecznie można o nim powiedzieć: ubogi w duchu, czystego serca i miłosierny – podkreśla.

W jego historii dostrzega podobieństwo do działalności św. Matki Teresy z Kalkuty, choć dzieli je około sto lat. Podobnie jak późniejsza święta, wrocławski kapłan dostrzegał ludzi, których inni często nie chcieli zauważyć. Wyciągał rękę do młodych kobiet narażonych na wykorzystanie i moralne zagubienie, zapewniając im schronienie, opiekę oraz możliwość podjęcia pracy. Pomagał im w ten sposób odzyskać szansę na godne życie.

– To niezwykła postać, świadek Chrystusa na nasze czasy i sługa Boży, który wciąż pozostaje nieodkryty – zauważa s. Barbara.

Roratnia droga śladami Janka Schneidera

Szczególnym wyzwaniem było przygotowanie opowieści dla najmłodszych. Historia kapłana żyjącego w XIX wieku, jego duchowe zmagania i trudna społeczna misja mogłyby wydawać się dzieciom odległe. Siostra Barbara postanowiła jednak, że nie będzie to wyłącznie opowieść do słuchania.

Rozważania dla dzieci mają formę dialogu. Autorka zadaje pytania, zachęca do wypowiedzi i proponuje zadania na każdy dzień. Dzieci otrzymują również plansze z naklejkami, dzięki którym mogą stopniowo przemierzać roratni szlak śladami Janka Schneidera.

Taka forma ma pomóc im nie tylko zapamiętać kolejne wydarzenia z życia kapłana, lecz także odnieść je do własnych doświadczeń. Historia bohatera staje się punktem wyjścia do rozmowy o dobru, odwadze, pomocy potrzebującym i zaufaniu Bogu.

Ważne jest również to, że dzieci i dorośli poznają tę samą postać z różnych perspektyw. Jedni wyruszają w opowieść o chłopcu, który w przyszłości będzie ratował dziewczęta. Drudzy mogą głębiej przyjrzeć się kapłańskiej misji człowieka, który uczynił troskę o bezbronnych jednym z najważniejszych zadań swojego życia.

W obu przypadkach chodzi jednak o coś więcej niż przypomnienie biografii. Siostra Barbara chce, by spotkanie z ks. Schneiderem stało się okazją do postawienia sobie pytań o własną wrażliwość i gotowość do działania.

„W życiu liczy się człowiek – każdy!”

Co ks. Jan Schneider może powiedzieć chrześcijanom XXI wieku? Dla s. Barbary odpowiedź jest bardzo konkretna. Niezależnie od tego, czy słuchają go dzieci, czy dorośli, jego historia przypomina o wartości ludzkiego życia i godności każdego człowieka.

– Sądzę, że na różne sposoby próbuje pokazać chrześcijanom XXI wieku, tym mniejszym i tym dorosłym, że tak naprawdę w życiu liczy się… życie. Liczy się człowiek – każdy! Także ten pogardzany i bezbronny – mówi zakonnica.

To właśnie z takiego spojrzenia na drugiego człowieka wyrastała kapłańska droga Schneidera. Poświęcił się ratowaniu tych, którzy znaleźli się na granicy moralnego zagubienia, ponieważ nie chciał pozostawiać ich samym sobie. Jego działalność przypomina, że chrześcijańska miłość nie kończy się na współczuciu. Domaga się konkretnego działania, gotowości do poświęcenia i dostrzeżenia potrzeb człowieka, którego inni odrzucają.

W rozważaniach ważne miejsce zajmuje również Maryja. Ks. Schneider był człowiekiem głęboko jej oddanym, a s. Barbara pragnie, by także współczesnym wierzącym przypominał o zawierzaniu jej codzienności – zarówno radości, jak i trudności, duchowych zmagań, upadków oraz lęku przed śmiercią.

– Próbuje nas namówić, byśmy wszystko zawierzali Maryi: życie, drogę, radości, duchowe walki, upadki, śmierć i wieczność. Dlaczego? Bo Ona zawsze prowadzi do Jezusa – tłumaczy.

Jest jednak jeszcze jeden motyw, który spaja całą historię i nadaje jej szczególne znaczenie w czasie Adwentu. To nadzieja. – Nie naiwne przekonanie, że wszystko ułoży się bez trudu, lecz ufność, że nawet w najtrudniejszym położeniu człowiek nie jest pozostawiony sam sobie – opowiada zakonnica. Historia dziewcząt, którym ks. Schneider pomagał odzyskać bezpieczne miejsce w świecie, pokazuje, że czyjeś zaangażowanie może stać się początkiem nowego życia.

Dlatego siostra Barbara chce, by roraty były nie tylko okazją do poznania zapomnianego wrocławskiego kapłana, lecz także zaproszeniem do naśladowania go w codzienności. Do odwagi, wrażliwości na krzywdę i dostrzegania tych, którzy potrzebują pomocy.

– Ks. Jan Schneider był człowiekiem nadziei. To chyba najgłośniejsze przesłanie rorat z wrocławskim kandydatem na ołtarze: z Bogiem zawsze jest nadzieja! – podsumowuje s. Barbara Mroziak.

Chętne parafie do przeprowadzenia rorat mogą zgłaszać się po materiały do referatu misyjnego wrocławskiej kurii. Druk wszystkich pomocy do rorat wykonuje także drukarnia Sacro-art (https://sacro-art.pl/). Na stronie drukarni została przygotowana wizualizacja oraz wycena zamówień