Św. Jadwiga uczy wrażliwości. „Wiara bez uczynków jest martwa”

Procesja w relikwiami śląskiej księżnej ulicami Trzebnicy.fot. Maciej Rajfur

Procesja w relikwiami śląskiej księżnej ulicami Trzebnicy.

Sama religijność nie wystarczy, jeśli nie prowadzi do konkretnych czynów. Modlitwa, po której człowiek pozostaje obojętny na krzywdę drugiego, traci swój sens. – przypominał bp Marek Mendyk podczas uroczystości odpustowych ku czci św. Jadwigi Śląskiej w Międzynarodowym Sanktuarium w Trzebnicy.

Uroczystej Mszy św. w trzebnickim sanktuarium przewodniczył 18 października bp Marek Mendyk. Po Eucharystii wierni przeszli ulicami miasta w procesji z Najświętszym Sakramentem i relikwiami św. Jadwigi Śląskiej, oddając cześć patronce Śląska i archidiecezji wrocławskiej.

Biskup świdnicki mówił w homilii o tym, jak postrzegamy świętych. Ich wizerunki, figury i obrazy często sprawiają, że wydają nam się postaciami z zupełnie innego świata. Podziwiamy ich, ale jednocześnie myślimy, że świętość nie jest dla nas, żyjących w XXI wieku, pochłoniętych pracą i codziennymi obowiązkami.

– Gdzie mi do świętości? – pytał kaznodzieja, wskazując, że właśnie na to pytanie odpowiada swoim życiem św. Jadwiga Śląska.

Księżna, żona i matka, dysponująca ogromnym majątkiem i wpływami, mogła korzystać z przywilejów wynikających z jej pozycji. Kościół wspomina ją jednak nie ze względu na noszoną koronę, lecz z powodu serca wrażliwego na potrzeby drugiego człowieka.

– Świata Jadwiga przychodzi dzisiaj do was, aby udzielić nam niezwykle ważnej lekcji. Lekcji wrażliwości społecznej – mówił bp Mendyk.

Jak podkreślał, choć święta żyła na przełomie XII i XIII wieku, jej postawa pozostaje aktualna. Świat zmienia się szybko i nieprzewidywalnie, ale przesłanie Jadwigi nie traci na znaczeniu. Jedną z najważniejszych lekcji, jakie pozostawiła, jest przekonanie, że władza, status i majątek nie służą budowaniu własnej pozycji, lecz zobowiązują do troski o innych.

– Uczy nas, że władza, status, majątek to nie są przywileje, ale zobowiązanie wobec słabszych – zaznaczył biskup.

Kaznodzieja zwrócił uwagę, że św. Jadwiga nie zamknęła się w bezpiecznym świecie książęcego dworu. W czasach, gdy granice między poszczególnymi warstwami społecznymi były trudne do przekroczenia, potrafiła wyjść ku ludziom ubogim, chorym i odrzuconym.

Jej wrażliwość nie ograniczała się do deklaracji czy współczucia wyrażanego na odległość. Była konkretną odpowiedzią na potrzeby spotykanych osób. Według przekazów historycznych Jadwiga uczyła się języka polskiego, aby móc rozmawiać z najuboższymi, poznawać ich problemy i słuchać ich bez pośrednictwa urzędników.

Zakładała szpitale i przytułki, troszczyła się o chorych, także cierpiących na trąd. W epoce, w której choroba ta oznaczała nie tylko cierpienie fizyczne, ale również wykluczenie społeczne, dostrzegała w tych ludziach Chrystusa. Nie poprzestawała na organizowaniu pomocy – sama angażowała się w służbę potrzebującym.

Bp Mendyk przypomniał w tym kontekście słowa z Pierwszego Listu św. Jana: jeśli ktoś posiada dobra tego świata, widzi potrzebującego, a zamyka przed nim serce, trudno mówić o trwającej w nim miłości Boga.

– Święta Jadwiga dobrze znała to słowo. Ona żyła tym słowem każdego dnia – podkreślał.

Jej postawa wyrażała się również w odpowiedzialnym korzystaniu z książęcej władzy. Gdy z powodu powodzi brakowało chleba, otwierała książęce spichlerze. Wstawiała się też za ubogimi skazywanymi na surowe kary, prosząc męża, Henryka Brodatego, o okazanie im łaski.

– Przypominała, że sprawiedliwość bez miłosierdzia staje się po prostu okrucieństwem – mówił biskup.

W homilii bp Mendyk poświęcił wiele uwagi także osobistym dramatom św. Jadwigi. Przeżyła śmierć męża, a także niemal wszystkich swoich dzieci. Szczególnie bolesna była utrata syna Henryka Pobożnego, który zginął w 1241 r. podczas bitwy z Mongołami pod Legnicą.

Życie księżnej naznaczone było również konfliktem między jej synami, Henrykiem i Konradem Kędzierzawym. Spór o władzę i podział dzielnicy doprowadził do zbrojnego starcia, a następnie do śmierci Konrada. Dla Jadwigi był to dramat matki, która musiała zmierzyć się z rodzinnym rozdarciem i jego tragicznymi konsekwencjami.

Jak zauważył kaznodzieja, święta nie pozwoliła jednak, by cierpienie zamknęło ją na innych. Potrafiła szukać sensu nawet w najtrudniejszych doświadczeniach i przekuwać ból w działania służące dobru. Biskup przywołał w tym kontekście pojęcie wzrostu potraumatycznego, czyli pozytywnych przemian, które mogą dokonać się w człowieku po przeżyciu głębokiego kryzysu.

Przykładem takiej postawy było zaangażowanie Jadwigi w rozwój życia religijnego i tworzenie miejsc służących modlitwie oraz pojednaniu. Jej historia pokazuje, że nawet doświadczenie rodzinnej tragedii nie musi prowadzić do zamknięcia się w rozpaczy.

Kaznodzieja przypomniał także wydarzenia z 1229 r., gdy Henryk Brodaty został podstępnie pojmany przez Konrada Mazowieckiego. Groźba konfliktu zbrojnego stawiała księstwo w obliczu poważnego kryzysu. Jadwiga zdecydowała się wówczas na niebezpieczną podróż, by doprowadzić do uwolnienia męża.

Jej spokój, rozwaga i gotowość do podjęcia rozmów pozwoliły uniknąć dalszej eskalacji konfliktu. W ocenie bp. Mendyka ta historia pokazuje, że siła człowieka nie musi wyrażać się w agresji czy dominacji. Może polegać na umiejętności opanowania emocji, szukaniu porozumienia i podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji nawet w sytuacjach skrajnego zagrożenia.

Odwołując się do przykładu św. Jadwigi, bp Mendyk zachęcał wiernych, by nie oddzielali życia religijnego od codziennych relacji i odpowiedzialności za innych. Modlitwa i Eucharystia powinny otwierać człowieka na świat, a nie zamykać go w bezpiecznej przestrzeni własnych przekonań.

– Chrześcijaństwo nie może być zamknięte tylko w murach kościoła. Nasza modlitwa, nasza Eucharystia, w której uczestniczymy, musi nas otwierać na świat – podkreślił.

Jak zaznaczył, sama religijność nie wystarczy, jeśli nie prowadzi do konkretnych czynów. Modlitwa, po której człowiek pozostaje obojętny na krzywdę drugiego, traci swój sens.

– Wiara bez uczynków jest martwa. Modlitwa, po której wychodzimy z kościoła i nie widzimy krzywdy drugiego człowieka, staje się po prostu pustym rytuałem – mówił.

Biskup zachęcał, by na wzór św. Jadwigi mieć odwagę opuszczania własnej strefy komfortu i dostrzegania tych, którzy potrzebują wsparcia. Nie trzeba zmieniać całego świata ani rozwiązywać wszystkich problemów, by uczynić coś dobrego.

– Nie zmienimy całego świata i nie zdefiniujemy całego mnóstwa cierpienia, ale możemy zmienić świat pojedynczego człowieka. Człowieka, którego Bóg stawia na naszej drodze – przekonywał.

Zachęcał, by wierni stawali się przedłużeniem rąk św. Jadwigi w rodzinach, miejscach pracy, parafiach i wspólnotach. Przypomniał, że największym dziedzictwem człowieka nie są zgromadzone dobra, lecz miłość, którą obdarzył najsłabszych.

Na zakończenie homilii bp Mendyk zachęcił do modlitwy za wstawiennictwem patronki Śląska o serca wrażliwe na potrzeby innych, oczy dostrzegające ludzkie cierpienie i ręce gotowe do niesienia pomocy.