Wyruszyli z Żórawiny. Połączyła ich modlitwa za cierpiących

Wśród pielgrzymów nie zabrakło młodychfot. Karol Białkowski

Wśród pielgrzymów nie zabrakło młodych

Ponad 40 osób przeszło z Żórawiny do Jaksonowa, aby uczestniczyć w uroczystościach odpustowych ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego. W pierwszej pielgrzymce organizowanej w tej formule wzięli udział przede wszystkim młodzi ludzie i małżeństwa.

Trasa liczyła niespełna 10 kilometrów. Pielgrzymi wyruszyli rano z kościoła św. Józefa Oblubieńca NMP w Żórawinie, a następnie przez Żerniki Wielkie, Bogunów i Pasterzyce dotarli do Jaksonowa. Tam w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego uczestniczyli w Sumie odpustowej.

Pomysł nie narodził się przy parafialnym biurku. Jak podkreśla ks. Przemysław Pastucha, inicjatywa wyszła od samych wiernych.

– Jeszcze w czasie studiów uczono nas zasady prudentia pastoralis, czyli roztropności duszpasterskiej. Chodzi także o to, aby inicjatywy nie zawsze przychodziły z góry, lecz rodziły się wśród ludzi. Tak było właśnie w tym przypadku – wyjaśnia duchowny.

Parafianie chcieli wspólnie wyruszyć w drogę, ponieważ w najbliższej okolicy nie organizowano dotąd podobnego wydarzenia. Zainteresowanie potwierdziła lista zgłoszeń, na którą jeszcze przed wymarszem wpisało się około 40 osób. Do grupy dołączyli kolejni uczestnicy.

– Cieszy mnie przede wszystkim to, że poszło wielu młodych: lektorzy, młode małżeństwa i osoby, które niedawno zamieszkały na terenie parafii. To społeczność ludzi, którzy chcą żyć wiarą i korzystają z sakramentów – zaznacza ks. Pastucha.

Pielgrzymka różniła się od wielu innych tego rodzaju wydarzeń. Jej celem nie było sanktuarium maryjne, lecz kościół obchodzący odpust Podwyższenia Krzyża Świętego. Z tego powodu również modlitwa, śpiewy i konferencje wygłaszane podczas marszu koncentrowały się na krzyżu oraz doświadczeniu cierpienia.

– Z cierpieniem spotykamy się każdego dnia. Nie chodzi tylko o śmierć czy chorobę, ale również o konflikty, brak przebaczenia i poranione relacje. Ilu ludzi cierpi dlatego, że są skłóceni we własnych rodzinach? Nieraz nie potrafią nawet spokojnie usiąść przy wigilijnym stole, bo dzieli ich choćby polityka – zauważa kapłan.

Temat miał dla niego również bardzo osobisty wymiar. Dzień wcześniej uczestniczył w pogrzebie 21-letniego wychowanka, którego znał od dzieciństwa, przygotowywał do Pierwszej Komunii Świętej i zachęcił do wstąpienia do grona ministrantów.

– W ostatnim czasie wokół nas wydarzyło się wiele tragedii, także dotykających bardzo młodych ludzi. One sprawiają, że człowiek jeszcze mocniej szuka odpowiedzi na pytania o cierpienie i krzyż – mówi.

Droga przebiegała asfaltowymi, publicznymi drogami. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwała policja. Pierwszy dłuższy postój odbył się w Pasterzycach, gdzie sołtys wraz z mieszkańcami przygotowała poczęstunek. Był to już teren parafii w Jaksonowie.

– Mieszkańcy bardzo serdecznie przyjęli tę inicjatywę. Dzięki temu pielgrzymka nie była tylko wydarzeniem jednej parafii. Połączyła ludzi z miejscowości leżących na całej trasie – podkreśla ks. Pastucha.

Wśród uczestników była pani Anna, która wcześniej pielgrzymowała między innymi do Częstochowy i Trzebnicy. Później, ze względu na wychowanie dzieci i codzienne obowiązki, musiała zrobić dłuższą przerwę. Teraz wraz z mężem ponownie wraca do pielgrzymowania.

– Na wakacjach byliśmy na Podlasiu i zupełnie niespodziewanie dołączyliśmy do krótkiej, jednodniowej pielgrzymki. Przekonaliśmy się, że jest to wspaniały czas i że warto do tego wrócić. To przecież modlitwa w drodze – opowiada.

Jak dodaje, publiczne pielgrzymowanie jest również prostym świadectwem wiary.

– Można być nauczycielem, lekarzem, prawnikiem, stolarzem, murarzem czy brukarzem i jednocześnie wierzyć. Nie trzeba się tej wiary bać ani wstydzić. Niedziela jest dniem poświęconym Panu, dlatego dobrze przeżyć ją właśnie w taki sposób – mówi.

Od jednej ze starszych mieszkanek pani Anna usłyszała, że w przeszłości mieszkańcy tych terenów również wspólnie pielgrzymowali. Dlatego obecną inicjatywę postrzega nie tylko jako coś nowego, ale także jako próbę odrodzenia miejscowej tradycji.

Myśli już o kolejnych trasach. Chciałaby, aby przy parafii powstała grupa, która wspólnie wyruszy w październiku do grobu św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

– Pielgrzymowałam już tam wcześniej, ale w dużym tłumie człowiek bywa anonimowy. Marzy mi się, żebyśmy poszli jako grupa z Żórawiny, żebyśmy byli razem także jako parafia. A później może przyjdzie czas na Częstochowę – przyznaje.

Po dotarciu do Jaksonowa pielgrzymi uczestniczyli w Eucharystii odpustowej. Kilka godzin wspólnej drogi okazało się jednak czymś więcej niż sposobem na dotarcie do sąsiedniej parafii. Było czasem rozmów, budowania wspólnoty i modlitwy za ludzi chorych, cierpiących oraz przeżywających kryzysy fizyczne i psychiczne.

Pierwsza pielgrzymka z Żórawiny do Jaksonowa może więc stać się początkiem nowej lokalnej tradycji. Jej uczestnicy pokazali, że nie zawsze trzeba pokonywać setki kilometrów, aby przeżyć wartościowe rekolekcje w drodze. Czasem wystarczy wyjść z własnego kościoła i razem z sąsiadami przejść do następnej parafii.