Niewielki kościół św. Idziego, położony tuż przy archikatedrze wrocławskiej, jest szczególnym świadkiem historii miasta. Przyjmuje się, że powstał w XIII wieku i jest najstarszym zachowanym kościołem Wrocławia. Jako jeden z nielicznych zabytków miasta nie został zniszczony podczas II wojny światowej i zachował niemal niezmienioną formę. Do dziś można odnaleźć w nim ślady kolejnych epok – elementy romańskie, gotyckie i barokowe.
Mszy Świętej przewodniczył ks. kan. Paweł Cembrowicz, proboszcz archikatedry wrocławskiej. Homilię wygłosił ks. dr Piotr Rozpędowski, diecezjalny duszpasterz młodzieży. W centrum jego rozważania znalazła się postać św. Idziego – pustelnika, opata i jednego z najbardziej czczonych świętych w średniowieczu.
Ks. Rozpędowski zwrócił uwagę, że współczesny człowiek często fascynuje się tym, co nadzwyczajne i sensacyjne w świecie duchowym. Szczególnie dużo uwagi poświęca się słowom wypowiadanym podczas egzorcyzmów i temu, co – jak się mówi – złe duchy „wiedzą” o Jezusie.
– To niedobrze – zauważył kaznodzieja, przypominając, że zły duch może mieć wiedzę o Jezusie, o czym mówi Ewangelia, ale nie ma w sobie postawy wiary.
Na tym tle szczególnie mocno wybrzmiała postać św. Idziego. Jego życie nie było związane z wielkimi przemowami ani spektakularnymi wydarzeniami. Przeciwnie – jednym z jego najważniejszych doświadczeń było wieloletnie życie w samotności i milczeniu.
– Milczenie to bardzo trudna, ale bardzo ważna cecha – mówił ks. Rozpędowski.
Św. Idzi żył na przełomie VII i VIII wieku. Jak przekazuje jego życiorys, został wychowany przez rodziców w wierze. Po ich śmierci rozdał lub sprzedał swój majątek i udał się na pustkowie, by prowadzić życie pustelnicze. Z czasem jego samotnia stała się miejscem, do którego zaczęli przybywać kolejni ludzie.
Według tradycji pewien władca odnalazł pustelnika i poprosił go o założenie klasztoru. W ten sposób wokół św. Idziego powstała wspólnota mnichów.
Choć jego życie naznaczone było ciszą i ukryciem, kult świętego szybko się rozprzestrzenił. W średniowieczu św. Idzi należał do najpopularniejszych świętych. Świadectwem tego kultu są liczne kościoły noszące jego wezwanie, także w Polsce.
Choć od życia św. Idziego minęło ponad tysiąc lat, jego postać – jak podkreślał kaznodzieja – nie jest jedynie cieniem przeszłości.
– Św. Idzi jest patronem dobrej spowiedzi. Należy także do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli – świętych szczególnie przyzywanych w sytuacjach trudnych i doświadczeniach, wobec których człowiek często czuje się bezradny – wymieniał ks. Rozpędowski.
Tradycja przypisuje mu także szczególną opiekę nad osobami starającymi się o potomstwo, matkami karmiącymi oraz osobami cierpiącymi z powodu chorób psychicznych. Jest również przyzywany jako orędownik w sprawach po ludzku beznadziejnych.
– Ta postać to nie jest cień przeszłości, ale aktualny patron dla wielu ludzi – podkreślił ks. Rozpędowski.
I być może właśnie dlatego do niewielkiego kościoła św. Idziego, ukrytego obok monumentalnej wrocławskiej katedry, wciąż zaglądają ludzie. Jedni przychodzą z ciekawości, inni jako turyści odkrywający najstarsze zakątki miasta. Są też tacy, którzy przychodzą po prostu pomodlić się w ciszy.
Tegoroczne wspomnienie św. Idziego było okazją, by ta mała świątynia ponownie stała się miejscem wspólnej modlitwy całej parafii katedralnej.