„Nie wolno nam zatrzymać się w drodze”. Wrocławianie przeszli z relikwiami świętych

W dorocznej procesji wzięło udział kilkaset osób.fot. Karol Białkowski

W dorocznej procesji wzięło udział kilkaset osób.

Z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława wrocławianie przeszli przez centrum miasta, dziękując za otrzymaną pomoc i prosząc o ochronę przed kolejnymi nieszczęściami. Podczas Mszy św. bp Jacek Kiciński CMF przypomniał, że procesja jest świadectwem wiary, a pamięć o powodzi powinna prowadzić do troski o innych.

– Dziękujemy Panu Bogu za dar Bożej opatrzności nad naszym miastem, nad naszymi parafiami i rodzinami, ale prosimy, aby tej Bożej opieki nigdy nie zabrakło w naszym życiu – mówił bp Jacek Kiciński. Doroczna procesja z relikwiami dwojga męczenników ma właśnie taki, dziękczynny i błagalny, charakter. Uczestnicy modlą się za Wrocław, pamiętając o zagrożeniu powodziowym, ale powierzają Bogu również sprawy swoich rodzin i wspólnot. Trasa prowadziła tradycyjnie z bazyliki św. Elżbiety przez Rynek do kościoła Świętych Stanisława, Doroty i Wacława.

Proboszcz wrocławskiej katedry ks. Paweł Cembrowicz przypomniał na wstępie, że wierni gromadzą się we wrześniu, aby dziękować za otrzymane łaski i prosić o to, czego potrzebują. Wśród intencji wymienił ochronę przed powodzią, głodem, wojną i innymi nieszczęściami. Odniósł się także do roku 2024, gdy z powodu złej pogody procesja nie wyszła na ulice, a Dolny Śląsk zmagał się z powodzią.

Kapłan przestrzegł jednak przed traktowaniem tych wydarzeń jak prostego związku przyczyn i skutków. Przed dwoma laty, gdy procesję odwołano z powodu pogody, modlitwa odbyła się w bazylice garnizonowej. Wierni proszą Boga o pomoc przez wstawiennictwo świętych modlili się także za poszkodowanych przez żywioł.

Pamięć o wodzie i o ludziach

Ks. Andrzej Brodawka, proboszcz parafii Świętych Stanisława, Doroty i Wacława witając uczestników procesji nawiązał do wydarzeń z 1997 roku. Wspominał strach mieszkańców wobec żywiołu i wdzięczność za przetrwanie tamtych dni. Przypomniał, że to doświadczenie pozostaje jednym z powodów, dla których wrocławianie co roku wychodzą na ulice z relikwiami patronów.

W homilii bp Jacek Kiciński mówił, że powódź przyniosła ogromne straty, ale jednocześnie wydobyła z mieszkańców gotowość do pomocy. Dodał, że wsparcie napływało również spoza Wrocławia, a parafie i domy zakonne stały się miejscami organizowania pomocy oraz doraźnej opieki nad poszkodowanymi.

Biskup zestawił ludzi pracujących bezpośrednio przy zagrożeniu z tymi, którzy modlili się o ocalenie. Nie próbował rozstrzygać, czyje działanie było ważniejsze. Wskazał na współpracę, jedność i solidarność, które wówczas połączyły mieszkańców. Jego zdaniem właśnie tak należy dziś odczytywać pamięć o powodzi: jako wezwanie do zauważania człowieka, który potrzebuje wsparcia.

Widzialny znak wiary

W dalszej części homilii bp Kiciński przywołał ewangeliczną przypowieść o robotnikach zaproszonych do winnicy o różnych porach dnia. Wszyscy otrzymali tę samą zapłatę. Biskup odniósł ten obraz do ludzi, którzy odpowiadają na Boże zaproszenie na różnych etapach życia: jedni od dzieciństwa, inni znacznie później. Wskazał, że celem każdego z nich jest zbawienie.

Mówiąc o św. Dorocie i św. Stanisławie, zauważył, że żyli w innych czasach, lecz oboje dali świadectwo wiary. Dzisiejszych chrześcijan zachęcał do odpowiedzi na zaproszenie Boga we własnym życiu. Przestrzegał przy tym przed powierzchownością, skupieniem wyłącznie na sprawach materialnych i brakiem czasu na refleksję.

– Pielgrzymowanie jest świadectwem wiary, a zarazem potrzebą serca – powiedział. Jak tłumaczył, procesja jest widzialnym znakiem tego, co dla jej uczestników ważne. Pozwala wspólnie wyrazić wdzięczność i prośbę, lecz nie kończy się wraz z powrotem do domu. Jej sens powinien być widoczny również w codziennych relacjach.

Biskup przypomniał, że po powodzi Wrocław stawał wobec kolejnych prób: pandemii oraz przyjazdu osób uciekających przed wojną w Ukrainie. W każdej z tych sytuacji potrzebne były otwarte serca. Dlatego apelował o modlitwę, czujność i wrażliwość na to, co dzieje się wokół.

Przyznał, że pojawiały się myśli o zakończeniu procesji, gdy uczestników było niewielu. Odpowiedział na nie zdecydowanie: – Nie wolno nam zatrzymać się w drodze. Na zakończenie powierzył opiece Maryi Wrocław, archidiecezję, parafie, wspólnoty i rodziny, prosząc też o wstawiennictwo św. Doroty i św. Stanisława.

Tradycja wrocławskiej procesji z relikwiami sięga średniowiecza. Powrócono do niej po powodzi z 1997 roku. Pierwsza po II wojnie światowej procesja z relikwiami św. Stanisława odbyła się w 1999 roku. Relikwie św. Doroty dołączono do dorocznego przemarszu w 2001 roku.