„Strzeżcie tego miasta swoją miłością”. Franciszkanie modlili się za Wrocław

Kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty  i św. Wacława przez wieki był kościołem franciszkańskim. Po tych czasach zostało mnóstwo franciszkańskich śladów w wystroju.fot. Karol Białkowski

Kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława przez wieki był kościołem franciszkańskim. Po tych czasach zostało mnóstwo franciszkańskich śladów w wystroju.

Przedstawiciele różnych gałęzi rodziny franciszkańskiej spotkali się w kościele pw. śś. Doroty, Wacława i Stanisława, by wspólnie modlić się za Wrocław. Podczas Mszy św. bp Maciej Małyga przypomniał, że miasto potrzebuje ludzi, którzy czują się za nie odpowiedzialni i okazują tę odpowiedzialność miłością.

Spotkanie w sobotę 19 września rozpoczęło nabożeństwo franciszkańskie. Następnie Eucharystii przewodniczył bp Maciej Małyga. W modlitwie wzięli udział przedstawiciele różnych gałęzi rodziny franciszkańskiej. Zgromadzili się w roku 800. rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu, którą jego duchowi synowie i córki nazywają przejściem do domu Ojca.

Pomysł spotkania nawiązuje do wydarzenia z ostatnich dni życia świętego. Według tradycji, kiedy przenoszono go do kościółka Porcjunkula, poprosił o zatrzymanie się w drodze i pobłogosławił Asyż. Wrocławscy franciszkanie postanowili pójść jego śladem: wspólnie modlić się za miasto, jego mieszkańców i lokalny Kościół.

– Jako franciszkanie już od kilku lat przygotowywaliśmy się do tej rocznicy, i to we wszystkich rodzinach franciszkańskich – mówił przed wydarzeniem o. Piotr Cuber OFM Conv. Wspomniał kolejne rocznice związane z życiem Biedaczyny z Asyżu: zatwierdzenia reguły, otrzymania stygmatów i powstania „Pieśni słonecznej”. Tegoroczny jubileusz stał się okazją, aby zakonnicy i osoby świeckie należące do rodziny franciszkańskiej spotkali się w jednym miejscu.

Wybór świątyni był przemyślany. Kościół pw. śś. Doroty, Wacława i Stanisława przez stulecia był związany z franciszkanami. Dziś nie prowadzą go bracia, ale we wnętrzu nadal można odnaleźć ślady ich obecności: sceny z życia św. Franciszka w stallach, poświęcony jego stygmatom ołtarz oraz franciszkańskie symbole. Jak wyjaśniał o. Cuber, organizatorzy szukali miejsca, które połączy różne wspólnoty także przez wspólną historię.

Ta historia Wrocławia sięga niemal początków zakonu. Franciszkanie przybyli do miasta w 1236 r., zaledwie dziesięć lat po śmierci założyciela. W homilii bp Małyga podziękował im za 790 lat obecności i za współczesną posługę, która wykracza daleko poza mury kościołów.

– Bardzo dziękujemy za waszą posługę w naszych parafiach, w różnych miejscach, gdzie dzieje się miłosierdzie: w szpitalach, w kuchniach, na ulicach – mówił w imieniu lokalnego Kościoła. Dziękował braciom i siostrom także za pracę w miejscach, których, jak przyznał, nie sposób wszystkich wymienić.

Osią homilii stała się średniowieczna pieśń nocnych strażników Asyżu. Biskup opowiedział, że kiedy kończył się dzień, a na miejskie mury wychodziła kolejna zmiana straży, śpiewano wezwanie do świętych, aby otoczyli miasto opieką. Z tej pieśni wydobył zdanie, które odniósł do Wrocławia: „To miasto ocalicie swoją miłością”.

– Chcemy to zdanie wziąć do siebie, aby tego miasta strzec naszą miłością – powiedział. W jego interpretacji nie chodziło wyłącznie o przywołanie św. Franciszka i dawnych mieszkańców Asyżu. Wezwanie jest skierowane również do ludzi żyjących dziś we Wrocławiu.

Biskup przypomniał także znaną historię nawrócenia Franciszka. Święty usłyszał w zniszczonym kościele San Damiano wezwanie: „Idź, odbuduj mój dom”. Początkowo rozumiał je dosłownie, jako zadanie naprawy budynku. Później odkrył, że oznacza ono troskę o Kościół jako wspólnotę ludzi. Zdaniem bp. Małygi ta troska zaczyna się od więzi z Bogiem, a jej owoce stają się widoczne w życiu wspólnoty.

Mówiąc o stygmatach św. Franciszka, biskup również zwrócił uwagę na to, co kryło się pod zewnętrznym znakiem. Były one, jak wyjaśniał, świadectwem głębokiego zjednoczenia świętego z Chrystusem. To właśnie z takiej relacji wyrasta sposób traktowania innych ludzi.

– Ci, którzy noszą habity albo jakieś wewnętrzne znaki przynależności do rodziny św. Franciszka, mają dla tego miasta wielkie znaczenie, o ile kochają i żyją miłością – podkreślił bp Małyga. Nazwał to wielką odpowiedzialnością za miasto i za siebie nawzajem.

Wrześniowe spotkanie zgromadziło wspólnoty, które na co dzień modlą się i pracują w różnych częściach Wrocławia. Tym razem stanęły razem w dawnej franciszkańskiej świątyni. Ich wspólna intencja obejmowała ludzi, którzy tworzą miasto, oraz tych, którzy najbardziej potrzebują pokoju, dobra i konkretnej pomocy.