„Rzeczywiście zebrał się Kościół wokół człowieka, który miał coś do powiedzenia i wiernie wypełniał swoje powołanie. Ale nie po to, żeby wychwalać jego samego. Zebraliśmy się, żeby uwielbić Boga” – zaznacza ks. Żuber.
W uroczystości uczestniczyło niemal 2 tys. osób. Sama procesja wejścia trwała ponad 45 minut. Duchowni mieli przygotowane specjalnie na tę okazję ornaty, na których umieszczono inicjały „JMJ” – Jezus, Maryja, Józef. Ks. Żuber zwrócił uwagę, że były one związane z charakterystycznym sposobem pracy abp. Sheena. Podczas swoich programów telewizyjnych duchowny rozpoczynał zapisy na tablicy właśnie od tych trzech liter.
Kreda pojawiła się także na obrazie beatyfikacyjnym, na którym nowy błogosławiony został przedstawiony z kredą w dłoni. Symbolizowała jego wieloletnią posługę kaznodziejską i nauczycielską oraz głoszenie Ewangelii za pomocą słowa.
Przed rozpoczęciem Mszy św. uczestnicy mieli możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu i skorzystania z sakramentu pokuty. Zdaniem ks. Żubera był to jeden z najważniejszych elementów całej uroczystości.
„Od rana Pan Bóg był w centrum. Mówiono o Fultonie Sheenie, ale zawsze w odniesieniu do Boga. Nie ma chyba lepszego sposobu, żeby uczcić abp. Fultona, niż zrobić Godzinę Świętą. Przez całe swoje życie zachęcał przecież do jej praktykowania” – mówi kapłan.
Przed Eucharystią odmawiano także różaniec w intencji misji. Modlono się na pięciokolorowym różańcu, którego projekt przypisywany jest abp. Sheenowi. Jak przypomniał ks. Żuber, misje były jednym z najważniejszych tematów życia nowego błogosławionego. Sheen przez wiele lat był dyrektorem amerykańskiego oddziału Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary.
„Powiedział kiedyś: ‘Moją największą miłością zawsze były misje Kościoła’. Podobno zapisał nawet w testamencie, że znaczna część dochodów z jego publikacji ma być przeznaczona na misje” – przypomina wrocławski kapłan.
W programie poprzedzającym Eucharystię znalazła się także konferencja nawróconej siostry zakonnej, która mówiła o modlitwie Fultona Sheena i jej wpływie na jego życie oraz posługę.
„Wyraźnie wybrzmiało, że w tym wydarzeniu chodzi o Boga, który dokonuje wielkich rzeczy z ludźmi, którzy są z Nim złączeni” – zauważa ks. Żuber. Jak dodał, Sheen „miał światło i ciepło w mówieniu”, potrafił wyjaśniać trudne kwestie, ale ostatecznie „prowadził do Boga”.
Podczas Mszy św. jako relikwię pierwszej klasy przedstawiono żuchwę Fultona Sheena. Ks. Żuber odczytał ten znak jako symbol jego ewangelizacyjnego powołania. „Jako mówca głosił słowo Boże. To niezwykły wątek całej uroczystości” – przyznaje.
Największym przeżyciem była dla niego chwila samego rytu beatyfikacji. Nastąpiła ona między aktem pokuty a hymnem „Chwała na wysokości Bogu”. Po prośbie o wpisanie Fultona Sheena w poczet błogosławionych odczytano jego życiorys, a następnie kard. Luis Antonio Tagle odczytał list papieża, w którym Ojciec Święty ogłosił Sheena błogosławionym.
„Wzruszyłem się. W jednej chwili jak w soczewce skupiła się we mnie cała ta kilkudniowa podróż, a także nowenna, którą odprawiałem jeszcze w Polsce” – wspomina ks. Żuber.
Po ogłoszeniu beatyfikacji zabrzmiał hymn na melodię „Ciebie, Boże, wielbimy”. „Kolejny raz okazało się, że Bóg jest w centrum. To On czyni nas świętymi” – podkreśla ks. Piotr.
W czasie uroczystości pojawił się także chłopiec, który został uzdrowiony za wstawiennictwem abp. Sheena. Dla ks. Żubera był to przykład konkretnego działania Boga w życiu człowieka. „Nie można być ewangelizatorem ‘ogólnym’. Trzeba widzieć konkretnego człowieka” – apeluje kapłan.
Dla kanclerza wrocławskiej kurii beatyfikacja miała również osobisty wymiar. Osiem lat temu otrzymał od znajomej siostry zakonnej pierwszą książkę Fultona Sheena. Od tego czasu zaczął poznawać jego nauczanie, a obecny pobyt w Stanach Zjednoczonych był jego trzecią wizytą w tym kraju.
„Wszystko ma swój początek w tej jednej książce Sheena i w drodze, którą później za nim podążałem. Wiele spotkań, wydarzeń i przeżyć. Miałem poczucie takiej klamry. Coś, co się zaczęło i wpłynęło na moje życie, teraz domyka ważny etap” – opowiada.
Po uroczystości ks. Żuber podkreślił jednak, że nie chce zatrzymać się wyłącznie na postaci nowego błogosławionego.
„Nie Fulton był najważniejszy, ale Ten, który go uświęcił” – zaznacza. Jak wyjaśnił, pragnie naśladować Sheena nie przez kopiowanie jego działań, ale poprzez głębsze zjednoczenie z Jezusem, m.in. przez praktykowanie Godzi