Wrocławski biskup pomocniczy przewodniczył 15 września Mszy św. i udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania.
W homilii bp Małyga zwrócił uwagę na obraz Maryi stojącej pod krzyżem Chrystusa. Punktem wyjścia do refleksji stał się wystrój świątyni – wśród kwiatów znajdował się krzyż.
Życie miesza krzyże i radości. I trzeba powiedzieć: z tym właśnie trzeba żyć – zauważył biskup. Podkreślił, że człowiek doświadcza w swoim życiu zarówno cierpienia i smutku, jak i chwil radości.
Pierwszą wskazówką płynącą ze sceny pod krzyżem jest, jego zdaniem, znaczenie obecności drugiego człowieka.
– Jakie to szczęście, kiedy, gdy cierpimy, jest wokół nas ktoś bliski. Wtedy jest nam łatwiej i możemy przejść przez cierpienie – mówił.
Zachęcał, by podobną postawę przyjmować wobec osób przeżywających trudne doświadczenia. – Gdy ktoś cierpi, to starajmy się przy tej osobie pozostać. I tej osobie, tak jak potrafimy, dać to, co mamy – apelował.
Jak zauważył, Maryja pod krzyżem nie usuwa cierpienia Chrystusa i nie próbuje go wyjaśniać. – Widzimy, że pod krzyżem Matka Boża nic nie mówi, tylko jest. I to już jest bardzo dużo – podkreślił bp Małyga.
Drugą część homilii poświęcił cierpieniu, którego człowiek sam doświadcza. Odwołując się do Listu do Hebrajczyków, przypomniał słowa: „Chrystus nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał”. Zaznaczył, że nie jest to pochwała cierpienia, ale wskazanie, że próba może odsłonić prawdę o człowieku.
– Kiedy przychodzi cierpienie, próba, to wtedy pokazuje się, co jest dla nas ważne. Komu ufamy. Ile znaczy dla nas modlitwa. Ile znaczy dla nas ten Kościół – mówił.
Bp Małyga wskazał, że właśnie w cierpieniu weryfikuje się autentyczność wiary i zaufania Bogu. – Łatwo powiedzieć: «Jestem, kocham, robię to». Ale kiedy przychodzi cierpienie, to wtedy ono pokaże nam też prawdę. Prawdę o nas – stwierdził.
Jednocześnie podkreślił, że chrześcijanin nie jest pozostawiony sam sobie. – Jest z nami Pan Bóg, jest z nami Pan Jezus, który sam przeszedł drogę krzyża. Wspiera nas swoim krzyżem – przypomniał.
Mówiąc o Duchu Świętym, wskazał na Jego działanie jako Pocieszyciela i źródła siły. Szczególną uwagę zwrócił na dar męstwa i wytrwania. – Wytrwać. Wytrzymać. Ostatecznie nie ustąpić – wyjaśniał.
Zaznaczył, że człowiek nie zawsze ma własnymi siłami możliwość poradzenia sobie z cierpieniem. – Są sytuacje, które po prostu przekraczają nasze możliwości i my na to nic, swoimi siłami, nie poradzimy – mówił. Dlatego zachęcił wiernych do modlitwy o dar męstwa i wytrwania dla siebie oraz swoich bliskich.