Rada parafialna: dekoracja czy serce wspólnoty?

Co może sprawić, że rada przestanie być dekoracją, a stanie się rzeczywistym sercem wspólnoty parafialnej? Paneliści wskazywali, że nie ma jednej uniwersalnego wzoru. Wskazywali jednak na fundamenty: relacje, zaufanie, otwartość i formację.fot. Karol Białkowski

Co może sprawić, że rada przestanie być dekoracją, a stanie się rzeczywistym sercem wspólnoty parafialnej? Paneliści wskazywali, że nie ma jednej uniwersalnego wzoru. Wskazywali jednak na fundamenty: relacje, zaufanie, otwartość i formację.

Rada parafialna nie może być ani „parafialnym parlamentem”, ani grupą potwierdzającą decyzje proboszcza. Powinna stać się miejscem słuchania, rozeznawania oraz dzielenia odpowiedzialności za wspólnotę – przekonywali uczestnicy panelu podczas 35. Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Punktem wyjścia dyskusji zatytułowanej „Katolicka rada parafialna w Polsce: dekoracja czy serce wspólnoty?” było pytanie nie o to, czy takie gremia powinny istnieć, lecz jak sprawić, by rzeczywiście działały. Chodzi o przejście od rady zapisanej w statucie i pojawiającej się w protokole z zebrania do zespołu ludzi, którzy rozpoznają potrzeby parafii, podejmują odpowiedzialność i inicjują konkretne działania.

Bp Artur Ważny, ordynariusz diecezji sosnowieckiej, odwołał się do własnych doświadczeń proboszczowskich. Kiedy po raz pierwszy spotkał się z działającą w parafii radą, tworzyło ją aż 40 osób. Mimo tak licznego grona nikt nie zabierał głosu. Po zmianie składu powstała rada piętnastoosobowa, której członkowie stopniowo zaczęli aktywnie włączać się w życie wspólnoty.

– Ludzie mogą się zaangażować i chcą się angażować. Najważniejsze jednak, żeby parafia, a wraz z nią rada parafialna, miała świadomość, po co jesteśmy – podkreślał hierarcha.

Jak zaznaczył, wszystkie działania parafii powinny służyć ewangelizacji. Jeśli wspólnota skupia się wyłącznie na utrzymaniu tego, co już posiada, szybko zaczyna krążyć wokół problemów finansowych i organizacyjnych. Tymczasem doświadczenie pokazuje, że gdy parafia wychodzi do ludzi i rozwija działalność duszpasterską, pojawiają się również osoby gotowe zatroszczyć się o jej materialne potrzeby.

Nie tylko dach, parking i cmentarz

Zdaniem bp. Ważnego jednym z najczęstszych problemów jest sprowadzanie rady duszpasterskiej do roli rady ekonomicznej. Podczas wizytacji jej członkowie opowiadają głównie o remontach, parkingach, cmentarzach czy stanie kościelnego dachu.

– Pytam wtedy: jaką macie wizję duszpasterstwa? Czy znacie potrzeby swojej parafii? Kogo można zaangażować i przygotować do posługi katechisty albo animatora? – mówił.

W prowadzonej przez niego przed laty parafii członkowie rady uczestniczyli w rekolekcjach i formacji. Przygotowywano ich również do przyjmowania osób przychodzących do kancelarii czy kościoła. Chodziło o to, aby człowiek nie usłyszał jedynie, że proboszcza nie ma, lecz spotkał kogoś, kto zapyta: „W czym możemy pomóc?”.

O doświadczeniach diecezji opolskiej opowiadał bp Waldemar Musioł. Rady parafialne działały tam już w pierwszych latach po II wojnie światowej, początkowo przede wszystkim jako wsparcie w odbudowie parafii i zarządzaniu ich majątkiem. Współczesny model zakłada rozdzielenie dwóch gremiów: parafialnej rady ekonomicznej i parafialnej rady duszpasterskiej.

Pierwsza ma charakter ekspercki i wykorzystuje zawodowe kompetencje swoich członków. Druga powinna współuczestniczyć w trosce o duchowe dobro wspólnoty – od diagnozowania potrzeb, przez rozmowę i rozeznawanie, aż po realizację konkretnych przedsięwzięć.

Takie zaangażowanie staje się coraz pilniejsze. Diecezja opolska liczy niespełna 800 tys. mieszkańców i niemal 400, przeważnie niewielkich parafii. Wobec spadku liczby powołań, starzenia się duchowieństwa i perspektywy łączenia wspólnot bez szerszego udziału świeckich w ich życiu coraz trudniej będzie funkcjonować.

Głos nie tylko z pierwszej ławki

W diecezji opolskiej dwie trzecie członków rady duszpasterskiej wybierają parafianie, a jedną trzecią mianuje proboszcz. Według bp. Musioła dzięki temu rada może stać się rzeczywistą reprezentacją wspólnoty. Znajdują w niej miejsce także ludzie, którzy – jak ujął – „nie siedzą w pierwszej kościelnej ławce”.

To oni potrafią zwrócić uwagę na problemy niedostrzegane przez najbardziej zaangażowanych parafian. Mogą też docierać z informacją o podejmowanych inicjatywach do środowisk słabo związanych z Kościołem.

Do potrzeby reprezentatywności nawiązał ks. Michał Mraczek, rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Zwrócił uwagę, że rady często składają się niemal wyłącznie z liderów grup i wspólnot. Tymczasem nie odzwierciedlają oni całej parafii, lecz środowisko osób zaangażowanych ponadprzeciętnie.

W radzie powinien być słyszalny także głos „zwykłych” katolików, którzy uczestniczą w niedzielnej Eucharystii, ale nie należą do kilku wspólnot jednocześnie. Potrzebny jest również głos ludzi pozostających na obrzeżach życia kościelnego. Mogą oni powiedzieć, dlaczego sami pojawiają się w świątyni rzadko albo co zniechęca do niej ich bliskich.

Wyzwaniem pozostaje przygotowanie przyszłych księży do takiej współpracy. Wrocławscy klerycy regularnie spędzają weekendy w tych samych parafiach, aby budować relacje z wiernymi, duszpasterzami i wspólnotami. Seminarium – przekonywał ks. Mraczek – nie może być „inkubatorem”, w którym kandydat do kapłaństwa znajduje bezpieczne warunki rozwoju, ale nie uczy się spotkania z ludźmi.

Parafia wobec samotności

Socjolog Olga Kotowska-Wójcik zauważyła, że brakuje aktualnych, całościowych badań pokazujących funkcjonowanie rad parafialnych w Polsce. Tymczasem wyzwania stojące przed nimi szybko się zmieniają. Inne są potrzeby parafii wiejskich, małomiasteczkowych i wielkomiejskich, wspólnot starzejących się oraz tych, które gwałtownie rosną wraz z nowymi osiedlami.

Jednym z najpoważniejszych problemów społecznych jest dziś samotność, dotykająca nie tylko seniorów, lecz również ludzi młodych, zanurzonych w świecie wirtualnym i mających trudności z budowaniem relacji.

– Jeśli chcemy mówić o parafii, to chcemy mówić o wspólnocie, a wspólnota bez więzi nie istnieje – zaznaczyła.

Marek Liszyński z Centrum Formacji do Rozeznawania wskazał trzy warunki skutecznego działania rady: kultura wzajemnego słuchania, właściwy wybór i formacja członków oraz powierzenie im realnej odpowiedzialności. Rada nie zarządza parafią, ale powinna zbierać informacje, poznawać opinie wiernych i przedstawiać proboszczowi rekomendacje oparte na faktach.

Niezbędna jest również informacja zwrotna. Jeżeli członkowie rady kilkakrotnie przedstawiają swoje propozycje, lecz nie dowiadują się, co się z nimi stało, szybko tracą motywację do dalszego zaangażowania.

Uczestnicy panelu nie proponowali jednego modelu dla wszystkich parafii. Wskazywali jednak wspólny fundament: relacje, zaufanie, otwartość i formację. Bp Musioł zamknął go w czterech słowach: „wytrwałe słuchanie i cierpliwe działanie”. To właśnie one mogą sprawić, że rada przestanie być dekoracją, a stanie się rzeczywistym sercem wspólnoty.